„Ubieramy się?” – NIE. „Zjemy śniadanie?” – NIE. „Idziemy na spacer?” – też NIE. Jeśli masz w domu dwulatka, prawdopodobnie słowo „nie” słyszysz częściej, niż własne imię. I choć bywa to frustrujące, w większości przypadków nie oznacza problemu wychowawczego, lecz rozwój.

Rodzice dwulatków często pytają mnie: „Dlaczego moje dziecko ciągle się sprzeciwia?”. Odpowiedź zwykle brzmi: bo właśnie uczy się, że jest osobnym człowiekiem.

Skąd bierze się etap ciągłego „nie”?

Około 2. roku życia dziecko przechodzi bardzo ważny etap rozwoju. Zaczyna odkrywać, że ma własne zdanie, że może podejmować decyzje, a jego wybory wpływają na otoczenie. No i że nie zawsze musi zgadzać się z dorosłym.

To moment budowania autonomii. I właśnie dlatego słowo „nie” staje się wtedy tak popularne. Nie chodzi o to, że dziecko chce utrudnić życie rodzicom. Ono po prostu ćwiczy niezależność.

Czy to zawsze „bunt dwulatka”?

Określenie „bunt dwulatka” weszło już do codziennego języka, ale czasem bardziej przeszkadza, niż pomaga, bo sugeruje walkę. A bardzo często mamy do czynienia po prostu z rozwojem.

Dziecko testuje wówczas granice, sprawdza reakcje dorosłych, uczy się wpływu i ćwiczy komunikację. To naturalna część dojrzewania.

Co robić, gdy dziecko na wszystko odpowiada „nie”?

Tu zaczyna się najtrudniejsza część. Bo teoria jest prostsza, niż codzienność. Jest jednak rada, którą mogę polecić.

Nie walcz o każdą rzecz. Nie każda sytuacja wymaga stanowczej reakcji. Czasem warto zadać sobie pytanie: „Czy to naprawdę jest ważne?”.

Pamiętaj, że jeśli codzienność zamieni się w serię konfliktów, wszyscy będą zmęczeni.

Daj dziecku wybór, ale w określonych ramach. Dzieci potrzebują poczucia wpływu, dlatego zamiast: „Ubieraj się”, spróbuj: „Najpierw bluzka czy spodnie?” albo „Czerwona koszulka czy niebieska?”.

Wówczas to nadal Ty wyznaczasz granice, ale dziecko dostaje przestrzeń do decydowania.

Jednak, co ważne, zachowaj konsekwencję tam, gdzie jest potrzebna. Nie wszystko podlega negocjacjom. Zdecydowanie bezpieczeństwo, zdrowie czy ważne zasady potrzebują stałości. Konsekwencja daje dziecku poczucie przewidywalności, a przewidywalność daje bezpieczeństwo.

A co jeśli dziecko ma ADHD lub jest w spektrum autyzmu?

U dzieci z ADHD lub w spektrum autyzmu słowo „nie” może czasem pełnić dodatkowe funkcje.

Może oznaczać:

  • przeciążenie,
  • potrzebę kontroli,
  • trudność ze zmianą planu,
  • zmęczenie bodźcami,
  • trudność z przejściem między aktywnościami.

Dlatego zawsze warto patrzeć szerzej, niż tylko na samo zachowanie. Pytanie nie brzmi wyłącznie: „Dlaczego mówi nie?”. Często ważniejsze jest: „Co próbuje mi powiedzieć przez słowo „nie?”.

Czego unikać?

W codziennym zmęczeniu łatwo wejść w automatyczne reakcje. Raczej nie pomagają: zawstydzanie, walka o dominację, ciągłe przekonywanie, czy długie tłumaczenia w silnych emocjach.

Dziecko uczy się regulacji właśnie od dorosłego.

Jutrzenka o autyzmie – „nie” też jest komunikatem

W swojej pracy często powtarzam rodzicom: dzieci nie rozwijają się przeciwko nam. Rozwijają się obok nas. Słowo „nie” bywa męczące, frustrujące. Ale bardzo często oznacza coś ważnego: „Zauważ mnie”, „Chcę mieć wpływ”, „Uczę się siebie”.

Wtedy dziecko najbardziej potrzebuje spokojnego dorosłego, który zobaczy w tym rozwój, a nie walkę.

Małgorzata Jutrzenka

Jestem psychologiem, specjalistą spektrum autyzmu i ADHD, a także niezależnym certyfikowanym międzynarodowym trenerem ADOS-2. Od ponad 20 lat pracuję z dziećmi w spektrum autyzmu. Prowadzę Terapeutyczne Przedszkole MC PROGRAM, a także konsultacje psychologiczne dla dzieci i dorosłych. Organizuję kurs diagnozy autyzmu, a dokładniej mówiąc szkolenie ADOS-2, w tym również szkolenie online ADOS-2. Jeśli więc potrzebne jest ci szkolenie diagnozy autyzmu, skontaktuj się ze mną.